Ponieważ wiosenne promienie słońca, rozgrzewające przemarzniętą od zimy skórę, dodają mi skrzydeł. A śpiew przylatujących ptaków jest jak balsam dla zaspanej duszy, wyciągający ją spod śnieżnobiałej kołderki...
Jak to "dlaczego"? A można jej nie lubić? Podobnie jak zwierzaki budzimy się z zimowego letargu - słońce sprawia, że od razu czujemy przypływ energii i pozytywnego nastawienia a w szafie poszukujemy żywszych i radośniejszych kolorów - mimo, że na dworzu może wcale nie być jeszcze wcale ciepło. Moim zdaniem budząca się przyroda wyzwala w nas samych chęć do przebudzenia i pozytywnych zmian.